Zawód – marzenie
Bycie „lekarzem od zwierząt”… Brzmi jak spełnione marzenie? Rzeczywistość pokazuje bardzo mroczną stronę tej pracy. Okazuje się, że to jedna z najbardziej obciążonych psychicznie profesji. Zlecone kilka lat temu przez Krajową Izbę Lekarsko‑Weterynaryjną badanie ujawniło, że aż 39% lekarzy weterynarii deklarowało myśli samobójcze, a ok. 4% podjęło próbę odebrania sobie życia (Medwet, 2024). Ponad połowa badanych zna osobiście kogoś z branży, kto odebrał sobie życie. Wskaźniki zaburzeń snu wśród osób pracujących w tym zawodzie sięgają 40%, a syndromy wypalenia deklaruje 66% respondentów. Jednocześnie 82% czuje stałą presję czasu, 66% uważa, że pracuje zbyt dużo, a 57% nie potrafi utrzymać równowagi praca–życie. To obraz chronicznego przeciążenia, a nie czasowego kryzysu.
Skala problemu nie ogranicza się do Polski. Przełomowa analiza amerykańskiego Departamentu ds. kontroli chorób i profilaktyki (CDC) oparta na 11 620 zgonach lekarzy weterynarii z lat 1979–2015 pokazała, że ryzyko śmierci samobójczej w porównaniu z populacją ogólną było 3,5 razy wyższe u lekarek i 2,1 razy wyższe u lekarzy weterynarii (CDC).
Dlaczego zawód weterynarki(-rza) jest tak obciążający?
Źródła obciążenia są wieloczynnikowe. W badaniu Krajowej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej respondenci wskazywali m.in. nadmierne tempo pracy, zaangażowanie emocjonalne i związane z nim trudne sytuacje, np. eutanazja pacjentów, presję opiekunów zwierząt oraz ich roszczeniowość, a także poczucie niedopasowania wynagrodzeń do nakładu pracy. Te jakościowe wnioski korespondują z relacjami opisywanymi w reportażu „Gazety Wyborczej” z grudnia 2025 r., który dokumentuje m.in. częstość epizodów lękowych, samookaleczeń i wypalenia u młodych medyków weterynarii oraz presję wynikającą z wygórowanych oczekiwań, a także… z hejtem.
Tło demograficzno‑społeczne dodatkowo wzmacnia obciążenie. Polska należy do europejskiej czołówki pod względem liczby zwierząt towarzyszących — szacunki mówią o ponad 15 mln psów i kotów w gospodarstwach domowych (TOK.FM), a w Polsce mamy nieco ponad 21 tysięcy weterynarzy i weterynarek (KIWL), co zwiększa presję na lekarzy i lekarki wywieraną przez zatroskanych opiekunów chorych zwierząt.
Coraz więcej mówi się o konieczności stałych, finansowanych ścieżek wsparcia psychicznego dla lekarzy i lekarek weterynarii, a nie jedynie o doraźnych akcjach po tragediach. Reportaż „Wyborczej” oddaje głos praktykom, którzy apelują o edukację psychologiczną już na studiach, deeskalację hejtu oraz realne standardy pracy.
Jakie są rozwiązania?
Co można zrobić teraz? Po pierwsze, wzmocnić dostępność poufnego wsparcia (telefonicznego i online), superwizji oraz szkoleń z komunikacji z opiekunami zwierząt. Po drugie, wdrażać procedury ograniczające ekspozycję jednostek na najbardziej obciążające zadania (np. rotacje przy eutanazjach). Po trzecie, promować ubezpieczenia zdrowotne dla zwierząt, które redukują konflikt koszt–oczekiwania i obniżają napięcia w gabinecie.
Jako inkubator innowacji społecznych, wspieramy rozwiązania dla grup zawodowych doświadczających problemów związanych z pracą. Niedawno przyjęliśmy do preinkubacji innowację ukierunkowaną na wsparcie zdrowia psychicznego lekarzy i lekarek weterynarii — naszym celem jest doprowadzenie do powstania skutecznego narzędzia wsparcia dla weterynarzy i weterynarek. Będziemy informować o postępach prac!

Żródła: Wyborcza.pl, Krajowa Izba Lekarsko-Weterynaryjna, Infowet.pl, American Veterynary Medical Association
